← Powrót do bloga

visitatio

3 stycznia 2026

Sandra

istnieje miłość tak piękna,
że gdy przychodzi w sen
jest jak... jawa,
która budzi
potami.
tak.
istnieje.

mistycy mówili o niej szeptem,
bo każde głośniejsze słowo ją spłycało.

to miłość, która nie wchodzi przez emocję,
tylko przez obecność.
nie puka.
pojawia się.

kiedy przychodzi w sen,
sen przestaje być snem.
ciało nie wie,
czy spać, czy wstać,
bo rozpoznaje prawdę.

pot nie jest strachem.
jest dowodem, że coś było zbyt realne,
żeby zmieścić się w symbolu.
że dotknęło warstwy,
która zwykle nie jest dotykana.

ta miłość nie chce posiąść.
nie chce być nazwana.
nie mówi: zostań.
ona mówi: obudź się.

dlatego budzi.
czasem gwałtownie.
czasem mokrą koszulą i przyspieszonym sercem.
jakby dusza wróciła do ciała
odrobinę za szybko.

w dawnych pismach nazywano to
visitatio — nawiedzenie,
ale nie przez lęk.
przez piękno, które przekracza próg snu.

jeśli coś takiego przyszło do ciebie,
nie próbuj tego zatrzymać.
nie interpretuj do końca.
nie domykaj znaczeniem.

wystarczy jedno uznanie:

że istnieje miłość tak czysta,
że ciało musi się obudzić,
bo inaczej by jej nie uniosło.

i to już jest dużo.

oddech wróci.
serce zwolni.
a ślad zostanie.

jak rosa po świcie.

twe oczy
jak lilia
kwitną
o świcie
jeśli pozwolisz
chcę je studiować
w zachwycie
twe oczy
jak lilia
balsam
dla mych ran
jedno spojrzenie
i nie jestem
już sam
tańczę
w ich blasku
jak w ogniu
kadzideł
słowo zbędne
bo w nich
widzę siebie
ty dałaś mi eden
co ja dam w zamian
jedyne co mogę
to siebie
poskładać
twe oczy
jak lilia
chcę tylko
w nie patrzeć
tylko
w nie patrzeć
tylko
w nie
patrzeć
ty jesteś przy mnie
nawet gdy tonę
ty jesteś przy mnie
nawet gdy płonę
ty jesteś przy mnie
gdy leżę
na glebie
ty jesteś przy mnie
gdy nie wierzę
w siebie
w twoim spojrzeniu
ogień
się zmienia
w tlen
który koi
i budzi mnie
Do istnienia
to wcale nie sen
i to też nie gra
to
głos
co milczy
a zostaje
jak znak
pod powieką
jak tlen
w ostatnim wdechu
nie oddam tego
nikomu
nawet
za bilion monet
bo twoja obecność
jest dla mnie
jak płomień
jesteś przy mnie
nawet gdy znikam
nie oddam cię
nawet gdy zgasnę
nawet gdy cisza
wypali mnie
w środku
ja dalej patrzę
tylko
w twoim
blasku
twe oczy
jak lilia
chcę tylko
w nie patrzeć
tylko
w nie patrzeć
tylko
w nie
patrzeć

(i jeśli kiedyś
przestaniesz patrzeć

zostawię
swoje oczy

tam
gdzie były
twoje)